Przewodnik · jak czarterować

Załoga na czarterze jachtu — preference sheet i napiwek bez zgadywania

Strona główna → Jak czarterować → Załoga

Ostatni wieczór czarteru. Klient odciąga mnie na rufę, ścisza głos i pyta o rzecz, o którą nie wypadało mu spytać wcześniej: „Tomek, ile się daje kapitanowi? I komu właściwie — jemu czy każdemu z osobna?". Tydzień wcześniej ten sam człowiek odesłał mi preference sheet wypełniony czterema linijkami, z dopiskiem „jedzenie dowolne, jesteśmy niewybredni". Efekt: przez pierwsze dwa dni załoga strzelała na ślepo, a w piątek okazało się, że jedna z pań w ogóle nie je ryb.

Te dwie rzeczy — ankieta przed rejsem i koperta na koniec — nie są formalnościami. To dwa jedyne momenty, w których Ty realnie ustawiasz relację z ludźmi, którzy przez siedem dni gotują Wam śniadania, sprzątają kabiny i wybierają zatoki. O jednej i o drugiej krąży mnóstwo mitów. Rozbierzmy je po kolei.

Preference sheet to nie ankieta marketingowa. To lista zakupów

Preference sheet — po polsku po prostu ankieta preferencji — dostajesz zwykle zaraz po podpisaniu umowy. Wygląda niewinnie: kilka stron pytań o jedzenie, napoje, alergie, plany. Ludzie traktują ją jak formularz w hotelu i wypełniają ogólnikami, żeby „nie sprawiać kłopotu".

Tymczasem dla załogi to dokument roboczy. Kucharz na jego podstawie robi realne zakupy — w konkretnym porcie, na konkretną kwotę z Twojego APA, często dzień przed Waszym przylotem. Kapitan na jego podstawie układa wstępną trasę i rezerwuje miejsca w marinach. Steward wie, jakie wino schłodzić i o której podać kawę. Jeśli w rubryce „preferencje kulinarne" napiszesz „dowolne", to nie jest uprzejmość — to zrzucenie na obcych ludzi decyzji, których nie mają jak trafnie podjąć.

I odwrotnie: nadmiar szczegółów nikogo nie obraża. Nie widziałem jeszcze kucharza, który poczułby się urażony informacją, że ktoś nie znosi kolendry albo że dziecko je wyłącznie makaron. Widziałem za to sporo rejsów, gdzie brak takiej informacji zamienił się w drobne, codzienne rozczarowania.

Co naprawdę warto wpisać

Alergie i nietolerancje wpisz osobno i wyraźnie, nawet jeśli powtórzysz je dwa razy w różnych miejscach ankiety. Przy poważnych alergiach — orzechy, skorupiaki — to nie jest przesada: kucharz musi wtedy zaopatrzyć się w produkty osobno i pilnować, żeby nic się nie skrzyżowało w kambuzie. Dobrze prowadzony jacht sam dopyta o szczegóły przed zaokrętowaniem.

Poza jedzeniem warto opisać rytm dnia, bo to on decyduje o samopoczuciu bardziej niż menu. Czy wstajecie o siódmej, czy o jedenastej. Czy śniadanie ma czekać, czy być podawane. Czy chcecie kolacje na pokładzie, czy raczej co drugi wieczór w porcie na lądzie. Czy ktoś pracuje zdalnie i potrzebuje o poranku ciszy i stabilnego internetu, a nie kotwiczenia przy głośnej plaży.

Dalej: napoje — konkretne marki, nie kategorie („czerwone wytrawne" to dla kucharza żadna informacja). Okazje — urodziny, rocznica, oświadczyny; jeśli o tym nie napiszesz, nikt się nie domyśli, a załogi są w organizowaniu takich wieczorów naprawdę dobre. Wreszcie plany na wodzie: czy chcecie nurkować, czy jeździć na skuterze, czy po prostu leżeć i pływać w ciepłej wodzie. Od tego zależy, czy kapitan poszuka spokojnych zatok, czy zaplanuje trasę pod atrakcje.

Termin też ma znaczenie. Branżowe poradniki mówią o odesłaniu wypełnionej ankiety mniej więcej na trzy tygodnie przed rejsem — a jeśli płyniecie w rejon, gdzie zaopatrzenie jest trudniejsze niż na Lazurowym Wybrzeżu, im wcześniej, tym lepiej. Ankieta odesłana dwa dni przed zaokrętowaniem formalnie jest w porządku i nikt Ci nic nie powie. Praktycznie — zakupy są już zrobione.

Pięć rzeczy, których najczęściej brakuje w ankietach, które widzę:

Napiwek — skąd się biorą te widełki

Teraz druga połowa, czyli pytanie z rufy. Napiwek dla załogi jest w tym segmencie zwyczajowy, a nie umowny — nie znajdziesz go jako pozycji w umowie MYBA i nikt Cię do niego nie zmusi. Ale wszyscy go dają i wszyscy się go spodziewają, więc udawanie, że go nie ma, tylko utrudnia życie.

Punkt odniesienia, który podaje samo MYBA i który powtarza się w branżowych zestawieniach, to 5–15% stawki bazowej czarteru — przy czym „bazowej" znaczy: bez VAT i bez APA. To ważne rozróżnienie, bo liczenie procentu od całej kwoty, jaka wyszła Ci z konta, potrafi zawyżyć napiwek o kilkadziesiąt procent. Na Morzu Śródziemnym wygodnym środkiem jest okolica 10%; na Karaibach, gdzie amerykańska kultura napiwkowa przenosi się na wodę, zestawienia mówią raczej o 15–20%.

Widełki są szerokie z prostego powodu: mają odzwierciedlać poziom obsługi. Górna granica nie jest ceną wstępu, tylko podziękowaniem za tydzień, w którym wszystko zagrało. Dolna nie jest afrontem, jeśli obsługa była poprawna, ale bez fajerwerków. Nie ma tu nic z ceremonii — nikt nie robi Ci awantury, jeśli dasz mniej.

Napiwek nie jest opłatą za to, że załoga wykonała swoją pracę. Jest oceną tego, jak ją wykonała. I dlatego nie ustala się go w poniedziałek, tylko w sobotę. — Tomasz Wrzesiński, broker jachtowy, Monaco

Komu i jak go przekazać

Zasada jest jedna: całość wręcza się kapitanowi, a on dzieli ją między załogę według przyjętego na jachcie klucza. Nie rozdaje się kopert osobno stewardowi i kucharzowi — to psuje układ w zespole i stawia ludzi w niezręcznej sytuacji. Jeśli ktoś naprawdę zrobił coś ponad standard, powiedz o tym kapitanowi; on wie, jak to uwzględnić.

Moment: ostatni wieczór albo rano w dniu zejścia z jachtu, czyli wtedy, gdy masz już pełny obraz tygodnia. Forma — najczęściej gotówka w kopercie. Jeśli nie chcesz wozić ze sobą większej sumy, są dwie normalne alternatywy: przelew przez brokera jeszcze przed rejsem (leży u niego i idzie do załogi po czarterze, a ewentualna różnica wraca do Ciebie) albo potrącenie napiwku z APA przy końcowym rozliczeniu. Obie są w tym segmencie standardem — trzeba je tylko ustalić wcześniej, a nie w ostatniej godzinie.

Ustal walutę. Brzmi banalnie, ale w Grecji czy Chorwacji potrafi to być realny kłopot: euro w kopercie jest oczywiste, dolary już nie zawsze, a wypłacanie kilku tysięcy z bankomatu w niedzielę w małym porcie bywa niewykonalne.

Gdzie w tym wszystkim jest broker

Powiem szczerze: po tym artykule wypełnisz ankietę lepiej niż większość ludzi, a napiwek policzysz sam w trzydzieści sekund. Trudniejsze jest coś innego — ocena, czy ta konkretna załoga i ten konkretny kapitan dowiozą tydzień, który sobie wyobrażasz. Jacht można obejrzeć na zdjęciach; ludzi nie. A to oni, nie metry, decydują o tym, jak zapamiętasz rejs.

Tu zwykle wchodzę ja, i to na etapie wyboru jednostki, nie na etapie koperty. Wiem, którzy kapitanowie są elastyczni przy zmianach trasy, gdzie kuchnia realnie trzyma poziom, a gdzie „chef on board" znaczy tylko tyle, że ktoś na pokładzie umie zrobić obiad. Podpowiadam też, co warto dopisać do ankiety przy Waszym składzie — inaczej pisze się ją dla czterech par, inaczej dla rodziny z małymi dziećmi. To wiedza z rozmów i z rynku, nie z katalogu.

Na koniec

Preference sheet i napiwek to klamry Twojego tygodnia. Pierwsza ustawia oczekiwania, zanim ktokolwiek wejdzie na pokład; druga je domyka. Jedyne, co trzeba zrobić, to potraktować obie poważnie: wypełnić ankietę konkretami zamiast uprzejmościami i odesłać ją na tyle wcześnie, żeby ktoś zdążył zrobić z niej użytek — a na koniec policzyć napiwek od właściwej podstawy i wręczyć go jednej osobie. Reszta zwykle układa się sama, bo załogi w tym segmencie naprawdę potrafią pracować, kiedy tylko wiedzą, dla kogo.

Nie zgaduj, kto jest na pokładzie

Napisz, dokąd, na ile osób i w jakim terminie — podpowiem, które jednostki mają załogę, która dowozi, a nie tylko ładne zdjęcia.

Zobacz jachty na czarter →

Dalej: jak wyczarterować jacht krok po kroku oraz z czego składa się rachunek za czarter.